Toshiba Portege Z10t – zbyt mocny by być tabletem, zbyt mały by być laptopem

Samodzielny tablet używany również jako wyświetlacz niewielkiego laptopa. Urządzenie niezwykłe, w którym próbowano połączyć zalety obu rozwiązań. Pomysł od początku był karkołomny, za to efekt z pewnością przekona do siebie część użytkowników. Innych może natomiast utrzymać z dala od siebie. Jedno jest pewne – wzbudzi emocje.

Czym właściwie jest Toshiba Portege Z10t?

Urządzenie składa się z 2 części. Jedna jest 11,6-calowym tabletem, druga płaską, ale mającą większą powierzchnię, stacją dokującą. Ich połączenie daje laptopa o wielkości właściwej dla urządzeń 12,5-calowych (28 mm wysokości, ponad 1,4 kg). Ze względu na uchwyt mocujący tablet/ekran konwertowalna Toshiba nie jest też zbyt piękna. Robi wrażenie połączonej sztucznie, a tablet wykorzystywany jako ekran daje się otworzyć tylko o ok. 100°. Pod względem pierwszego wrażenia Portege Z10t wypada słabiej niż np. konkurencyjne modele Lenovo Yoga, które zapewniają większą elastyczność. Sylwetka ma jednak swoje uzasadnienie i śmiało można powiedzieć, że pod każdym innym względem urządzenie wypada już znacznie lepiej.

Podzespoły

Większość istotnych podzespołów umieszczona jest w części tabletowej. Tam też znajduje się procesor z niskonapięciowej serii Intel Core i5 Y. Procesory te zapewniają raczej niskie zużycie energii i niewielką emisję ciepła niż wydajność, ale w tym wypadku mamy do czynienia ze znacznie większą mocą niż zazwyczaj oferują tablety. W Portege Z10t udało się wykorzystać procesor o bazowym taktowaniu 1,5 GHz wspomagany funkcją TurboBoost, która pozwala chwilowo rozpędzić się do 2,0 GHz, a na dłuższą metę zapewnić 1,75-1,8 GHz. Nic dziwnego, że w testach wydajności urządzenie wypada całkiem nieźle. Pomagają w tym pamięć 4 GB RAM i dobry dysk SSD. Poza tym 5 godzin pracy na baterii to dobry wynik i pewnie nie udałoby się go osiągnąć stosując procesor z serii U.

Obraz

W tablecie matryca jest jednym z najistotniejszych czynników decydujących o opiniach użytkownika. Toshiba Portege Z10t (pełna oferta w sklepie kuzniewski.pl) dysponuje dobrej jakości matrycą tej samej firmy. 11,6-calowy wyświetlacz zapewnia duże rozświetlenie, wyposażony jest w powłokę antyrefleksyjną i ma optymalną rozdzielczość 1920 x 1080. Doskonały jest też kontrast. Lekko kuleje natomiast odwzorowanie palety barw AdobeRGB/sRGB.

Jak go wykorzystać?

Czy faktycznie można wygodnie pisać na klawiaturze tego, niewielkiego przecież, urządzenia? To najważniejsze pytanie przy jego ocenie. Jeśli usiądziesz do niego jako laptopa i spodoba Ci się, to nie zastanawiaj się długo. Po pierwsze, dostaniesz bardzo mocny tablet z dobrze wyposażoną w złącza stacją dokującą. Po drugie, dostaniesz laptopa ważącego poniżej 1,5 kg z dobrym wyświetlaczem.

Laptop i tablet w jednym – Lenovo ThinkPad Yoga 12

Lenowo postawiło na laptopy konwertowalne, których nie można rozłączyć na ekran-tablet i klawiaturę-stację dokującą. Zamiast tego ich laptopy można rozłożyć o 360° i w takiej pozycji traktować je jako tablet. Dotyczy to zarówno modelu Yoga 3 Pro, Yoga 14, jak i właśnie Yoga 12.

Dwunastocalowy laptop powinien ważyć niewiele, a takiż tablet jeszcze mniej. Tu nie do końca się to udało. Lenovo ThinkPad Yoga 12 waży blisko 1,6 kg. Wyższa waga ma jednak swoje uzasadnienie. Po części wynika z bardzo dobrej obudowy, której zawiasy potrafią utrzymać stabilnie laptopa w każdej pozycji. Poza tym tak niewielki wyświetlacz obsługuje rozdzielczość 1920 x 1080 i robi to o wiele lepiej, niż podejrzewasz. Świetna luminancja i bardzo dobry kontrast są trudne do przecenienia, zwłaszcza na zewnątrz, gdzie pomaga też matowa matryca.

Także procesor nie ma nic wspólnego z tabletami. To raczej typowa dla ultrabooków jednostka z serii Intel Core i5 U. Laptop dostępny jest z dyskiem hybrydowym lub SSD. Pierwsza opcja daje dużą pojemność, druga szybkość zapisu. Obie moga być wzięte pod uwagę przy konfigurowaniu dla siebie laptopa.

Świetnie poradzo sobie z ekonomią działania. Laptop wymaga tak niewiele energii, że może działać na baterii ponad 7 godzin. Przez cały ten czas poziom emisji będzie znikomy. Obudowa pozostanie raczej chłodna w dotyku.

Ta ostatnie budzi też szacunek jakością wykonania i bardzo dobrą, jak na tak niewielkie urządzenie, klawiaturą.

Bardziej laptop niż tablet

Lenovo ThinkPad Yoga to bardzo ciekawe urządzenie. Mimo nieco zbyt wysokiej wagi prezentuje dużą mobilność i uniwersalność. Dobra klawiatura i przyzwoita moc pozwalają na nim spokojnie pracować, ekran jest wręcz świetny do każdego zastosowania, jakoś wykonania nie pozostawia wątpliwości, że masz w ręku ThinkPada. Może służyć jako tablet, zdecydowanie jest jednak ultrabookiem. Podobnie jak cała seria Yoga robi na tle konkurencji pozytywne wrażenie.

Polubisz pracę na nim – Dell Latitude E5450

14-calowy laptop z nowej serii Latitude nie potrzebował dużo czasu, by zdobyć uznanie użytkowników. Stało się tak, mimo iż konkuruje z potencjalnie znacznie mocniejszym Lenovo ThinkPad T440s. Musi więc mieć w sobie coś niezwykłego.

Garść szczegółów

Przy przekątnej ekranu 14 cali laptop waży niemalże 2 kg i ma 23 mm wysokości po złożeniu. W kategorii laptopów biznesowych plasuje go to w środku stawki. Wygląda całkiem elegancko, choć dla niektórych użytkowników obudowa z tworzywa sztucznego nie może równać się z metalową. Korzysta z niskonapięciowego procesora Intel Core i5 4310U, 8 GB RAM i szybkiego, ale niewielkiego dysku SSD (128 GB). Posiada wyświetlacz o rozdzielczości 1920 x 1080 o przyzwoitym rozświetleniu, pokryciu palety barw i kątach widzenia.

Patrząc jedynie na parametry, odnosimy wrażenie, że mamy do czynienia z archetypem laptopa biznesowego lat 2014-2015. Zasadniczo powinno to wystarczyć, by komputerem były zainteresowane korporacje składające zamówienia na duże ilości sprzętu i z pewnością o to właśnie chodziło inżynierom Della. Udało im się oprócz tego dodać kilka niewidocznych na pierwszy rzut oka, ale bardzo przyjemnych dla użytkownika szczegółów.

Tajemnica Latitude E5450

Co faktycznie sprawia, że lubisz siedzieć przed swoim laptopem? Niska waga raczej nie, bo przecież podczas pracy nie musisz go nosić. Wydajny procesor też niekoniecznie, bo większość aplikacji biurowych zadziałałoby na znacznie starszym i słabszym sprzęcie. Piękny obraz? Już bardziej, ale wciąż to nie ten czynnik ma największy wpływ na komfort pracy. Zawody wygrywają urządzenia wejścia. Jeśli możesz wygodnie oprzeć nadgarstki, przycisnąć duże, wyraźnie oddzielone od siebie klawisze o minimalnie wklęsłym kształcie i dobrym skoku, zamiast myszy użyć manipulatora trackpoint z oddzielnymi przyciskami lub dużej, precyzyjnej płytki dotykowej, to znak, że… korzystasz z Dell Latitude E5450. Urządzenia wejścia są porównywalne jedynie z mocnymi seriami ThinkPadów i laptopów Asus Pro. Wygoda pracy jest niezaprzeczalna, a wpływ na nią ma też bardzo dobry system chłodzenia. 33 dB na maksymalnym obciążeniu to żadna głośność, zwłaszcza że podczas normalnej pracy możesz spodziewać się niższej wartości. Cichy wentylatorek wystarcza jednak, by laptop nie przegrzewał się. Podczas normalnego użytkowania odczujesz go jako chłodny, a na najwyższych obrotach jedynie z tyłu obudowy, przy wylotach powietrza, zarejestrujesz ponad 40°C.

Na pewno sprawdzając każdy pojedynczy parametr, znajdziesz lepsze urządzenie. Im więcej ich jednak weźmiesz pod uwagę, tym bardziej Dell Latitude E5450 będzie przesuwał się na przód stawki. Laptop nie ma żadnej poważnej wady, a drobiazgi, które można by mu zarzucić, są rekompensowane przez czynnik, który ciężko zmieścić w ciasnych punktach – wygodę użytkownika.