Krzyżówka cokolwiek nietypowa – Lenovo ThinkPad P40 Yoga

W tej nazwie coś musi być nie tak, prawda? W końcu Lenovo stosuje w swoich laptopach dość jasną i oczywistą nomenklaturę. ThinkPad P to mobilne stacje robocze, Yoga to laptopy konwertowalne, 4 niemal zawsze oznacza przekątną ekranu czyli 14 cali. Żadna z tych cech nie wydaje się pasować do dwóch pozostałych. Mobilne stacje robocze są 15-calowe lub większe, hybrydy laptopa i tabletu 13-calowe lub mniejsze. A jednak powstał model Lenovo ThinkPad P40 Yoga.

Ni pies, ni wydra

Od pierwszego wrażenia wiemy, że mamy do czynienia z oryginalnym urządzeniem. Laptop ma 14-calowy wyświetlacz, daje się otworzyć o 360º i wygląda co najmniej ciekawie.

Gdy spojrzymy na niego jak na mobilną stację roboczą, zapewne zastanowią nas procesor niskonapięciowy, możliwość rozbudowania do maksymalnie 16 GB RAM i karta graficzna – najsłabsza wśród profesjonalnych nVidia Quadro.

Z kolei patrząc na ten model jak na laptopa konwertowalnego, może nas nieco zdziwić waga w przedziale 1,8-2 kg, do której trzeba doliczyć solidny zasilacz.

Bez stereotypów

To nie jest ani mobilna stacja robocza, ani laptop konwertowalny. W obu tych kategoriach laptop zostanie zdeklasowany przez bardziej wyspecjalizowane ThinkPady. Pod względem uniwersalności ma jednak szanse je przebić, a nawet przyczynić się do stworzenia całkiem nowej kategorii urządzeń. Gdy weźmiemy pod uwagę, że dysponuje wyświetlaczem IPS o rozdzielczości 2560 x 1440, procesorem Intel i7 generacji Skylake oraz baterią o pojemności 57 Wh, to wcale nie wydaje się za ciężki ani za mało kompaktowy.

Dla wielu użytkowników Lenovo ThinkPad P40 Yoga będzie bardzo cennym nabytkiem o szerokim spektrum zastosowań. Nie będzie natomiast (przynajmniej ta generacja) tym, co obiecuje jego nazwa.

Rozszerzanie możliwości urządzeń mobilnych

Użyteczność laptopów, tabletów i smartfonów zależy od ich mobilności. Jeśli są zbyt ciężkie lub bardzo uzależnione od gniazdka elektrycznego, nie można z nich w pełni korzystać. Ograniczenie wagi i zużycia energii ma jednak swoją cenę. Tablety i ultrabooki zyskując na mobilności, tracą jednocześnie część funkcjonalności.

Co faktycznie tracimy?

Spójrzmy na najlżejsze z oferowanych laptopów, czyli na modele takie jak Lenovo LaVie Z, MacBook Air, HP EliteBook Folio. Ich wydajność i obraz wcale nie są takie złe, problem pojawia się dopiero, gdy chcemy podłączyć je do innego urządzenia, np. wyświetlić grafikę z pendriva na zewnętrznym monitorze, po czym wydrukować ją. Niby prosta rzecz, ale gdy mamy do dyspozycji tylko jeden port USB, żadnych HDMI czy VGA, to może zająć nam to trochę czasu. Ponadto niektóre urządzenia zewnętrzne potrzebują zasilania, co nie ma znaczenia przy baterii o pojemności 87 Wh, ale przy właściwych dla ultrabooków 15-25 Wh może już mieć. Bywa nawet, że ten dodatkowy przepływ energii powoduje przegrzewanie się laptopa o ciasno upakowanych podzespołach.

Jak temu zaradzić?

Najbardziej oczywistym rozwiązaniem są stacje dokujące (http://www.kuzniewski.pl/k38,akcesoria-stacje-dokujace-replikatory.html). Przeważnie pełnią one jedynie funkcję replikatora portów. Dobrze sprawdzają się, gdy urządzeń zewnętrznych potrzebujemy np. tylko w biurze, a podróżujemy z laptopem wyposażonym najwyżej w słuchawki. Wówczas wystarczy podpiąć do laptopa jedno urządzenie (replikator) zamiast podłączać każde urządzenie oddzielnie (na co w małych laptopach nie ma miejsca). Dopasowane stacje dokujące mają z reguły laptopy biznesowe, w tym 15-calowe notebooki z matrycą 3K, dla których wydaje się to zbędnym luksusem. Spora część laptopów, zwłaszcza tych najmniejszych, nie ma złącza stacji dokującej. Da się obejść ten problem jeśli mają przynajmniej jeden port Thunderbolt lub USB 3.1 z funkcją ładowania. Wówczas można je podpiąć do bardziej uniwersalnych, choć mniej dopasowanych replikatorów portów.

Czy koniecznie potrzebne?

Fujitsu i Toshiba produkują bardzo lekkie i mobilne laptopy (Np. LifeBook S936), które mimo to są  bardzo rozsądnie wyposażone w złącza zewnętrzne. Laptop ważący 1,3 kg może mieć 3 porty USB i dodatku wyjścia na zewnętrzne monitory (VGA, HDMI). Trzeba go tylko zaprojektować z uwzględnieniem faktu, że niekiedy będzie on wykorzystywany w połączeniu z innymi urządzeniami. Nawiasem mówiąc LifeBooki Fujitsu i Tecry Toshiby mają też w znakomitej większości złącza stacji dokujących.