Użyteczność laptopów, tabletów i smartfonów zależy od ich mobilności. Jeśli są zbyt ciężkie lub bardzo uzależnione od gniazdka elektrycznego, nie można z nich w pełni korzystać. Ograniczenie wagi i zużycia energii ma jednak swoją cenę. Tablety i ultrabooki zyskując na mobilności, tracą jednocześnie część funkcjonalności.

Co faktycznie tracimy?
Spójrzmy na najlżejsze z oferowanych laptopów, czyli na modele takie jak Lenovo LaVie Z, MacBook Air, HP EliteBook Folio. Ich wydajność i obraz wcale nie są takie złe, problem pojawia się dopiero, gdy chcemy podłączyć je do innego urządzenia, np. wyświetlić grafikę z pendriva na zewnętrznym monitorze, po czym wydrukować ją. Niby prosta rzecz, ale gdy mamy do dyspozycji tylko jeden port USB, żadnych HDMI czy VGA, to może zająć nam to trochę czasu. Ponadto niektóre urządzenia zewnętrzne potrzebują zasilania, co nie ma znaczenia przy baterii o pojemności 87 Wh, ale przy właściwych dla ultrabooków 15-25 Wh może już mieć. Bywa nawet, że ten dodatkowy przepływ energii powoduje przegrzewanie się laptopa o ciasno upakowanych podzespołach.
Jak temu zaradzić?
Najbardziej oczywistym rozwiązaniem są stacje dokujące (http://www.kuzniewski.pl/k38,akcesoria-stacje-dokujace-replikatory.html). Przeważnie pełnią one jedynie funkcję replikatora portów. Dobrze sprawdzają się, gdy urządzeń zewnętrznych potrzebujemy np. tylko w biurze, a podróżujemy z laptopem wyposażonym najwyżej w słuchawki. Wówczas wystarczy podpiąć do laptopa jedno urządzenie (replikator) zamiast podłączać każde urządzenie oddzielnie (na co w małych laptopach nie ma miejsca). Dopasowane stacje dokujące mają z reguły laptopy biznesowe, w tym 15-calowe notebooki z matrycą 3K, dla których wydaje się to zbędnym luksusem. Spora część laptopów, zwłaszcza tych najmniejszych, nie ma złącza stacji dokującej. Da się obejść ten problem jeśli mają przynajmniej jeden port Thunderbolt lub USB 3.1 z funkcją ładowania. Wówczas można je podpiąć do bardziej uniwersalnych, choć mniej dopasowanych replikatorów portów.
Czy koniecznie potrzebne?
Fujitsu i Toshiba produkują bardzo lekkie i mobilne laptopy (Np. LifeBook S936), które mimo to są bardzo rozsądnie wyposażone w złącza zewnętrzne. Laptop ważący 1,3 kg może mieć 3 porty USB i dodatku wyjścia na zewnętrzne monitory (VGA, HDMI). Trzeba go tylko zaprojektować z uwzględnieniem faktu, że niekiedy będzie on wykorzystywany w połączeniu z innymi urządzeniami. Nawiasem mówiąc LifeBooki Fujitsu i Tecry Toshiby mają też w znakomitej większości złącza stacji dokujących.