Laptop i tablet w jednym – Lenovo ThinkPad Yoga 12

Lenowo postawiło na laptopy konwertowalne, których nie można rozłączyć na ekran-tablet i klawiaturę-stację dokującą. Zamiast tego ich laptopy można rozłożyć o 360° i w takiej pozycji traktować je jako tablet. Dotyczy to zarówno modelu Yoga 3 Pro, Yoga 14, jak i właśnie Yoga 12.

Dwunastocalowy laptop powinien ważyć niewiele, a takiż tablet jeszcze mniej. Tu nie do końca się to udało. Lenovo ThinkPad Yoga 12 waży blisko 1,6 kg. Wyższa waga ma jednak swoje uzasadnienie. Po części wynika z bardzo dobrej obudowy, której zawiasy potrafią utrzymać stabilnie laptopa w każdej pozycji. Poza tym tak niewielki wyświetlacz obsługuje rozdzielczość 1920 x 1080 i robi to o wiele lepiej, niż podejrzewasz. Świetna luminancja i bardzo dobry kontrast są trudne do przecenienia, zwłaszcza na zewnątrz, gdzie pomaga też matowa matryca.

Także procesor nie ma nic wspólnego z tabletami. To raczej typowa dla ultrabooków jednostka z serii Intel Core i5 U. Laptop dostępny jest z dyskiem hybrydowym lub SSD. Pierwsza opcja daje dużą pojemność, druga szybkość zapisu. Obie moga być wzięte pod uwagę przy konfigurowaniu dla siebie laptopa.

Świetnie poradzo sobie z ekonomią działania. Laptop wymaga tak niewiele energii, że może działać na baterii ponad 7 godzin. Przez cały ten czas poziom emisji będzie znikomy. Obudowa pozostanie raczej chłodna w dotyku.

Ta ostatnie budzi też szacunek jakością wykonania i bardzo dobrą, jak na tak niewielkie urządzenie, klawiaturą.

Bardziej laptop niż tablet

Lenovo ThinkPad Yoga to bardzo ciekawe urządzenie. Mimo nieco zbyt wysokiej wagi prezentuje dużą mobilność i uniwersalność. Dobra klawiatura i przyzwoita moc pozwalają na nim spokojnie pracować, ekran jest wręcz świetny do każdego zastosowania, jakoś wykonania nie pozostawia wątpliwości, że masz w ręku ThinkPada. Może służyć jako tablet, zdecydowanie jest jednak ultrabookiem. Podobnie jak cała seria Yoga robi na tle konkurencji pozytywne wrażenie.

Polubisz pracę na nim – Dell Latitude E5450

14-calowy laptop z nowej serii Latitude nie potrzebował dużo czasu, by zdobyć uznanie użytkowników. Stało się tak, mimo iż konkuruje z potencjalnie znacznie mocniejszym Lenovo ThinkPad T440s. Musi więc mieć w sobie coś niezwykłego.

Garść szczegółów

Przy przekątnej ekranu 14 cali laptop waży niemalże 2 kg i ma 23 mm wysokości po złożeniu. W kategorii laptopów biznesowych plasuje go to w środku stawki. Wygląda całkiem elegancko, choć dla niektórych użytkowników obudowa z tworzywa sztucznego nie może równać się z metalową. Korzysta z niskonapięciowego procesora Intel Core i5 4310U, 8 GB RAM i szybkiego, ale niewielkiego dysku SSD (128 GB). Posiada wyświetlacz o rozdzielczości 1920 x 1080 o przyzwoitym rozświetleniu, pokryciu palety barw i kątach widzenia.

Patrząc jedynie na parametry, odnosimy wrażenie, że mamy do czynienia z archetypem laptopa biznesowego lat 2014-2015. Zasadniczo powinno to wystarczyć, by komputerem były zainteresowane korporacje składające zamówienia na duże ilości sprzętu i z pewnością o to właśnie chodziło inżynierom Della. Udało im się oprócz tego dodać kilka niewidocznych na pierwszy rzut oka, ale bardzo przyjemnych dla użytkownika szczegółów.

Tajemnica Latitude E5450

Co faktycznie sprawia, że lubisz siedzieć przed swoim laptopem? Niska waga raczej nie, bo przecież podczas pracy nie musisz go nosić. Wydajny procesor też niekoniecznie, bo większość aplikacji biurowych zadziałałoby na znacznie starszym i słabszym sprzęcie. Piękny obraz? Już bardziej, ale wciąż to nie ten czynnik ma największy wpływ na komfort pracy. Zawody wygrywają urządzenia wejścia. Jeśli możesz wygodnie oprzeć nadgarstki, przycisnąć duże, wyraźnie oddzielone od siebie klawisze o minimalnie wklęsłym kształcie i dobrym skoku, zamiast myszy użyć manipulatora trackpoint z oddzielnymi przyciskami lub dużej, precyzyjnej płytki dotykowej, to znak, że… korzystasz z Dell Latitude E5450. Urządzenia wejścia są porównywalne jedynie z mocnymi seriami ThinkPadów i laptopów Asus Pro. Wygoda pracy jest niezaprzeczalna, a wpływ na nią ma też bardzo dobry system chłodzenia. 33 dB na maksymalnym obciążeniu to żadna głośność, zwłaszcza że podczas normalnej pracy możesz spodziewać się niższej wartości. Cichy wentylatorek wystarcza jednak, by laptop nie przegrzewał się. Podczas normalnego użytkowania odczujesz go jako chłodny, a na najwyższych obrotach jedynie z tyłu obudowy, przy wylotach powietrza, zarejestrujesz ponad 40°C.

Na pewno sprawdzając każdy pojedynczy parametr, znajdziesz lepsze urządzenie. Im więcej ich jednak weźmiesz pod uwagę, tym bardziej Dell Latitude E5450 będzie przesuwał się na przód stawki. Laptop nie ma żadnej poważnej wady, a drobiazgi, które można by mu zarzucić, są rekompensowane przez czynnik, który ciężko zmieścić w ciasnych punktach – wygodę użytkownika.

Fujitsu Celsius H730 – dlaczego warto kupić?

W ofercie firmy Fujitsu skierowanej do klienta biznesowego pojawił się model Celsius H730. W dość masywnej obudowie zmieściły się nowoczesne podzespoły. Model posiada ekran w jakości Full HD oraz zatokę modułową. Przez producenta określany jest jako wydajna, przenośna stacja robocza. Czy rzeczywiście warto w niego zainwestować?

Solidność konkurująca z mobilnością

Obudowa laptopa Fujitsu Celsius H730 (http://www.kuzniewski.pl/k1808,laptopy-fujitsu-celsius-celsius-h730.html) kontrastuje z modnymi obecnie ultrabookami biznesowymi. Tutaj wydajność idzie bowiem w parze z masywnością. Model waży około 2,8 kilograma przy ekranie 15,6 cala. Cała konstrukcja jest więc dość masywna. Plusem jest sztywna obudowa oraz panel roboczy – nawet duży nacisk na klawiaturę nie powoduje jej uginania się.

Klawiatura ma budowę wyspową i okala ją stylowy, czerwony pasek. Zawiasy doskonale utrzymują wyświetlacz i pozwalają wygodnie przenosić otwarty laptop. Plusem są także dodatkowe przyciski. Użytkownik znajdzie przycisk ECO (pozwala przełączyć komputer w tryb pracy oszczędnej), przycisk do sieci bezprzewodowej i do Bluetooth.

Model Fujitsu Celsius H730 powinien spełnić oczekiwania wszystkich, którzy poszukują solidnej konstrukcji, a nie tylko nowoczesnego designu.

Możliwość rozbudowy

Autem tego laptopa biznesowego od Fujitsu jest zatoka modułowa. Wbudowano ją po prawej stronie obudowy. W kieszeni może znaleźć się napęd optyczny, dodatkowa bateria lub drugi dysk twardy – w zależności od indywidualnych potrzeb użytkownika.

Jakość matrycy

Fujitsu Celsius H730 posiada ekran 15,6-calowy o rozdzielczości Full HD. Matowa matryca zapobiega odbijaniu się światła od ekranu. Ekran dobrze odwzorowuje kolory. Użytkownik nie powinien mieć problemów z kątami widzenia – obraz dobrze prezentuje się także od góry.

Wydajne podzespoły

Sercem Fujitsu Celsius H730 jest 2-rdzeniowy procesor Core i7 4600M. Model wyposażono w 8 GB pamięci RAM oraz kartę graficzną nVidia Quadro 2100M. Wysokiej jakości karta sprawia, że laptop sprawdzi się nie tylko w użytku typowo biznesowym, ale także do oglądania filmów lub innej rozrywki multimedialnej.

Komputer posiada bardzo szybki dysk SSD. Pojemność dysku wynosi 256 GB i pozwala przechowywać nawet bardzo dużą ilość danych.

Bateria i układ chłodzenia

W laptop wbudowany został akumulator 6824 mAh. Zgodnie z zapewnieniami producenta urządzenie, w trybie oszczędnym, powinno pracować około 8 godz., zaś w trybie wysokiej wydajności, do 4 godz. Kolejną mocną stroną Fujitsu Celsius H730 jest wydajny i cichy układ chłodzenia (temperatura nie osiąga więcej niż 35 stopni C).

Złącza i czytnik… układu naczyń krwionośnych

Producent zadbał również o złącza. Model Fujitsu Celsius H730 wyposażony jest w 3 porty USB 3.0, 1 port USB w standardzie 2.0, wyjścia wideo: DisplayPort i D-Sub, gniazdo sieciowe. Laptop posiada również czytnik kart pamięci i czytnik Smart Card oraz gniazdo stacji dokującej pozwalające wygodnie korzystać z dodatkowego sprzętu (drukarki, monitora, skanera).

Bezpieczeństwo zapewnia czytnik linii papilarnych. Nowością jest PalmSecure – urządzenie umożliwiające autoryzację poprzez odczytanie układu naczyń krwionośnych na dłoni użytkownika.

Ciekawa recenzja laptopów Celsius H730 została opublikowana na portalu ZDNet pod tym adresem.

Laptop jako wizytówka

Budowaniu osobistego wizerunku poświęcamy bardzo wiele czasu i energii. Nosimy zegarki Omega czy Patek, choć wyświetlaną na nich godzinę możemy sprawdzić na każdym urządzeniu elektronicznym. Tuningujemy optycznie samochód, choć nie widzimy efektu siedząc w jego wnętrzu. Jako swego rodzaju wizytówkę traktujemy też laptopa. Jaki model wybrać, by zostać członkiem odpowiedniego klubu?

Zapracowany i kompetentny

Osoby, które chcą być postrzegane przez pryzmat swojego profesjonalizmu, powinny wybrać klasyczny, nieco pozbawiony indywidualności laptop biznesowy. Idealnym przykładem są tu serie Lenovo ThinkPad T i W. Od razu kojarzą się z wysoką jakością, solidnością, tą odmianą prestiżu, która charakteryzuje inżynierów, adwokatów czy bankierów. W ten wizerunek wpiszą się też np. Toshiba Tecra czy Dell Precision.

Królowa dobrego smaku

Niektóre laptopy są po prostu bardziej eleganckie od innych. Częściej dostrzegają to panie i one też, wraz z garstką dżentelmenów, potrafią wykorzystać to jako element swojego image’u. Wymaga to od nich nie lada wyczucia i odgadywania trendów estetycznych. Dziś za piękne uchodzą Fujitsu LifeBook Red Edition, Dell XPS 13, MacBooki czy laptopy Lenovo Yoga 3 Pro. Jakie będą symbole dobrego smaku za rok? W tym momencie nie można tego określić z całą pewnością.

Buntownik z wyboru

Nawet biznesowym laptopem można podkreślić swoją odrębność, nonszalancję, niezależność od świata korporacji. Wystarczy nabyć na przykład laptop Panasonic Toughbook. Laptop, który ma szansę przetrwać trzecią wojnę światową, wzbudza zainteresowanie i sympatię. Oczywiście niektórzy mogą wziąć użytkownika za osobę mało poważną, ale przecież o to właśnie chodzi.

Niewidzialni

Jeśli nie lubisz wzbudzać nadmiernego zainteresowania, masz bardzo szeroki wybór doskonałej jakości laptopów, które nie rzucają się w oczy. Serie Asus Pro, Dell Latitude, Fujitsu Celsius… Skromne osoby powinny jedynie unikać urządzeń o nietypowym wyglądzie.

Wizytówka służąca do pracy

Większość dostępnych laptopów biznesowych i ultrabooków daje bardzo ograniczone możliwości indywidualizacji. Tylko niektóre modele mają do wyboru więcej niż jeden kolor obudowy. Trzeba więc wybrać spośród kilku, kilkunastu opcji pasujących do wizerunku, jaki chcemy osiągnąć. Wybór zostaje też znacznie zawężony przez pożądane parametry urządzenia, które mają większe znaczenie od wyglądu. O styl nie jest więc łatwo dbać i może nawet dobrze, bo łatwo rozpoznać tych, którzy się do tego przykładają.

Benchmark – na czym polega test

Wydajność laptopa nie może być oceniana jedynie po podzespołach, z których jest on zbudowany. Oczywiście mają one bardzo istotny wpływ na osiągi, ale różnice pomiędzy urządzeniami wyposażonymi w identyczny procesor mogą być znaczne. Dlatego zachodzi konieczność przeprowadzania testów wydajnościowych, które pozwalają porównać moc konkretnych modeli.

Benchmark to właśnie testowanie wzorcowe. Program napisany jedynie po to, by przetestować hardware, poddając go maksymalnemu obciążeniu i zmuszając do jak największej ilości obliczeń. Istnieje wiele benchmarków. Każda z firm, które je tworzą, stara się również udoskonalać swoje produkty. Zasadą rzetelnego porównania pozostaje jednak zastosowanie do 2 lub więcej laptopów dokładnie tej samej wersji. Możemy w ten sposób porównać pierwszą generację HP EliteBook Folio 1020 z drugą generacją HP ZBook 14, choć są to różne modele.

Wykorzystując odpowiednie benchmarki dowiemy się:

  • jaką moc obliczeniową ma laptop w pracy jednowątkowej i wielowątkowej,
  • jak długo może pracować pod pełnym obciążeniem,
  • jakie są możliwości jego karty graficznej,
  • czy funkcja Turbo Boost faktycznie daje tak dużo, jak to obiecuje producent,
  • z jaką szybkością przesyłane są dane pomiędzy dwoma urządzeniami.

Warto zauważyć, że nie ma jednej ogólnie przyjętej skali porównawczej i prawdopodobnie taka nie powstanie, ponieważ kolejne wersje benchmarków mierzą różne parametry. Można jedynie porównać ze sobą kilka urządzeń. Jeśli w teście Super Pi 1 M laptop Lenovo Yoga 3 Pro z procesorem Intel Core M-5Y70 (architektura Broadwell) potrzebował na obliczenia 14,6 sekundy, a Lenovo Yoga 2 Pro z Intel Core i5 4200U (Haswell) 15 sekund, to wiemy, że w przypadku obliczeń jednowątkowych krótkotrwałych pierwszy ze wspomnianych modeli wypada lepiej, ale różnica jest minimalna. Zanim wydamy wyrok, musimy jeszcze sprawdzić, z jakich dysków korzystały oba laptopy. Jeśli okazałoby się, że nowsza Yoga miała dysk SDD o większej szybkości zapisu, oznaczałoby to, że dysponuje słabszym procesorem, a mimo to pozwala na odrobinę większą szybkość działania (tak jest faktycznie, Yoga 3 Pro ze względu na rozmiar korzysta z procesorów niskonapięciowych o słabszych osiągach, ale mających lepszą architekturę, i dysków od Yoga 2 Pro).

Pomocne narzędzia

Bardzo popularną aplikacją do mierzenia ogólnej wydajności laptopów jest PC Mark (wersja 7, coraz częściej 8) firmy FutureMark. Testerzy urządzeń korzystają z popularnych rozwiązań, by mieć jak największą skalę porównawczą. Mimo to nie wszystkie komputery mogą być rzetelnie porównane za ich pomocą. Benchmarki są projektowane dla systemu operacyjnego lub grupy zbliżonych systemów (Windows, Chromium/Google Chrome OS, Apple OS X/iOS) i niekoniecznie sprawdzają się przy porównywaniu urządzeń projektowanych z myślą o innym systemie operacyjnym.

W praktyce często wykorzystuje się kilka aplikacji tego typu pod rząd. Nie chodzi tu w żadnym w wypadku o próbę wykrycia niedokładności danego benchmarka, czego tester nie byłby w stanie zrobić, a raczej o przedstawienie czytelnikom jak największej ilości informacji, które ci będą mogli porównać z tymi znalezionymi na innych stronach lub uzyskanymi podczas testowania własnego sprzętu.

Testy mają sens raczej w przypadku nowych urządzeń, niezniszczonych i wolnych od szkodliwego oprogramowania.

Pomimo pewnych ograniczeń benchmarków są one najlepszym sposobem określenia, czy dany model laptopa będzie dysponował satysfakcjonującymi dla użytkownika parametrami pracy.

Dwa podejścia do laptopów konwertowalnych

Próby połączenia funkcjonalności tabletu i laptopa w jednym urządzeniu podjęło większość kluczowych producentów sprzętu elektronicznego. Inżynierowie różnych firm podeszli jednak do zagadnienia w bardzo odmienny sposób, co rzutuje na możliwości, jakie zaoferowali swoim odbiorcom.

Co chcemy połączyć?

Tablet to ultralekkie urządzenie przeznaczone do raczej niewymagających zadań. Można na nim zagrać w prostą grę, obejrzeć film, przeczytać książkę czy przejrzeć dokumenty. Do pracy raczej nie służy, choć wyjątkowo można z jego pomocą osiągnąć ciekawy efekt. Laptopy natomiast zostały do pracy stworzone i mają umożliwiać ją w każdych warunkach. Najlepiej jednak działają, gdy użytkownik siedzi przy biurku. Idealnym połączeniem byłoby urządzenie lekkie i poręczne jak tablet, ale z mocą obliczeniową i klawiaturą laptopa.

Dwie części zestawu

Najbardziej oczywistym pomysłem wydaje się umieszczenie kluczowych podzespołów w tablecie i w razie potrzeby dołączanie do niego klawiatury wyposażonej ewentualnie w dodatkową baterię i porty wyjściowe. Ten model zastosowany został w Toshiba Portege Z10t. Miniaturowy laptop może zostać rozdzielony na dwie części. Jedną z nich jest tablet, odpowiednio lekki i wygodny. Wadą rozwiązania jest jego wygląd. Zawias, który ma pełnić również funkcję uchwytu musi być przede wszystkim mocny (za co producentowi należy się pochwała), a dopiero później estetyczny.

Elastyczne urządzenie

Drugi, z pozoru bardziej karkołomny pomysł to umożliwienie złożenia klawiatury o 360° i zamienienie całego laptopa w tablet. Świetnie poradziło sobie z tym Lenovo w swoich modelach serii Yoga. ThinkPad Yoga S1 można traktować zarówno jako laptopa, ekran ze stabilną podpórką, namiot, jak i tablet. Ekran i klawiatura są połączone na stałe, dzięki czemu wrażenie estetyczne przemawia za rozwiązaniem Lenovo. Jego wadą jest niemożliwość obniżenia wagi tabletu przez odłączenie klawiatury.

Co wybrać?

Obok wspomnianych modeli dostępnych jest wiele innych ciekawych laptopów konwertowalnych, z reguły jednak opartych o jedno z przedstawionych powyżej rozwiązań. Pierwsze z nich jest polecane użytkownikom, którzy potrzebują tabletu, który od czasu do czasu weźmie na siebie rolę laptopa. Drugie tym, którzy potrzebują laptopa, a z tabletu chcą korzystać głównie jako wygodnego wyświetlacza filmów. Oba modele są dobre.

Asus Pro B551

Laptopy z serii biznesowych, często, kojarzą się z topornymi konstrukcjami, które mają dobre parametry, ale zupełnie nie sprawdzą się jako centrum multimedialne. Firma Asus łamie ten mit. Seria laptopów biznesowych Asus Pro dobrze działa, nie przysparza niepotrzebnej pracy firmowym serwisantom IT, a jednocześnie notebooki naprawdę ładnie się prezentują. Jednym z modeli z tej właśnie linii jest Asus Pro B551.

Co warto wiedzieć o modelu Asus Pro B551?

Laptopy Asus Pro B551 mają wszystko to, co dobry komputer biznesowy mieć powinien – matowy wyświetlacz, dobry procesor i pojemną pamięć operacyjną. Model ten występuje m.in. w konfiguracjach z procesorem Intel Core i5-4210U. Wyświetlacz ma rozdzielczość Full HD (1920 x 1080 pikseli). Podstawowa wersja Asus Pro B551 ma pamięć operacyjną 4 GB. Możemy jednak wybrać również wersje z większą pamięcią operacyjną.

W laptopach z tej serii zastosowano układ graficzny Intel HD Graphics 4400, ale część modeli z tej rodziny jest dodatkowo instalowana dedykowana karta graficzna nVidia GeForce GT 840M. Laptopy Asus Pro B551 posiadają cztery porty USB 3.0. Ponadto, użytkownicy znajdą mini-DisplayPort, RJ-45, D-sub oraz czytnik Smart Card i czytnik kart pamięci. Niestety producent nie przewidział konieczności stworzenia wyjścia HDMI, które mogłoby okazać się przydatne w wielu firmach.

Łączność z Internetem zapewnia WiFi 802.11, Bluetooth 4.0 oraz WiDi. Wielu użytkowników powinien ucieszyć także fakt, że laptopy Asus Pro B551 mają wbudowany napęd optyczny (DVD-RW) – niektórzy producenci laptopów biznesowych zrezygnowali z czytników płyt.

Rozwiązania specjalnie dla biznesu

Producent zadbał także o kilka technologii i rozwiązań specjalnie dla biznesu. Mają one ułatwić pracę i zabezpieczyć firmowe dane. Laptop Asus Pro B551 ma wbudowany czytnik linii papilarnych oraz złącze Smart Card. Dodatkowym plusem jest oprogramowanie AsusPro Business Center. Aplikacja pozwala sprawnie tworzyć kopie zapasowe, usuwać ciasteczka czy wykonać defragmentację dysku.

Laptop jest wygodnym komputerem do użytku w małych firmach i dużych korporacjach. O jego popularności przesądza, przede wszystkim, połączenie niewygórowanej ceny z dość dobrymi parametrami.

Laptop dla profesjonalnego grafika

Twórcy grafiki to grupa o najwyższych wymaganiach względem sprzętu.
Takie programy jak AutoCAD czy Adobe Photoshop, potrafią zmusić do
maksymalnego wysiłku nawet zaawansowaną, bardzo wydajną stację roboczą.
Producenci laptopów twierdzą jednak, że ich urządzenia sprostają
wymaganiom grafików i projektantów.Ważny ekranTrudno projektować zaawansowane obrazy na ekranie mniejszym niż
17-calowy. Oczywiście laptop można podpiąć do dużego monitora, ale
zabierze mu to aspekt mobilności i spowoduje, że bardziej opłacalna
będzie stacjonarna stacja graficzna. Niektórzy jednak są przyzwyczajeni
do pracy na niewielkich urządzeniach, pod warunkiem, że mają one
odpowiednią rozdzielczość.Przykładami urządzeń używanych do tworzenia grafiki z ekranem 15 calowym są Lenovo ThinkPad W550s, Lenovo ThinkPad W541, HP ZBook 15 i Dell Precision m4800. Do najpopularniejszych stacji roboczych z 17-calowym ekranem należą HP Zbook 17 i Dell Precision M6800.
Minimalna wymagana aktualnie rozdzielczość to Full HD (1920 x 1080), z
pewnością jednak warto zainteresować się urządzeniami oferującymi nieco
więcej (WQHD, 3K, QHD+).Pamięć RAMProgramy graficzne potrzebują bardzo dużo pamięci operacyjnej. 8 GB
DDR to bezpieczna wartość, nie znaczy jednak, że najlepsza możliwa.
Przykładowo Dell Precision M4800 ma 4 gniazda DIMM i może korzystać z 4
kości RAM po 8 GB każda. 32 GB zalicza to urządzenie do pierwszej ligi
laptopów wykorzystywanych jako stacje graficzne. Tam też klasyfikuje się
Zbook 17 firmy HP. Konkurencja korzysta na ogół z 12 lub 16 GB pamięci
RAM, a więc także powyżej niezbędnego minimum.ProcesorProcesor wielordzeniowy typu Intel Core i5/i7 pojawia się w
mniejszych i słabszych urządzeniach, toteż dla grafika powinien być
minimalnym standardem. Aktualnie nie ma jednak dostępnych lepszych
procesorów niż piąta generacja wyżej wspomnianych podzespołów.Karta graficznaNajbardziej wydajne karty graficzne wciąż są zbyt duże, aby zamknąć
je w smukłej obudowie laptopa. Sytuacja zmienia się jednak dynamicznie i
co kilka miesięcy pojawiają się kolejne warte uwagi rozwiązania.Profesjonalni graficy szczególnie cenią sobie mobilne układy nVidia Quadro.
Alternatywnym rozwiązaniem są karty AMD FirePro instalowane w
niektórych spośród wymienionych powyżej mobilnych stacjach roboczych.
Warto jednak pozostawić sobie możliwość wymiany karty na lepszą, gdy
tylko ta pojawi się na rynku. Brak szansy na wymianę podzespołów jest
wadą Macbooków.PodsumowanieLaptopy pod względem osiągów wciąż są nieco w tyle za komputerami
stacjonarnymi, dysponują jednak solidnymi podstawami do tworzenia i
renderowania grafiki oraz do pracy projektantów w narzędziach klasy CAD.
Pojawia się również coraz częściej możliwość dobrania podzespołów do
indywidualnego zapotrzebowania grafika czy projektanta.













Toshiba Satellite Pro C50

Toshiba Satellite Pro C50 to laptop biurowy i biznesowy o rozmiarze matrycy 15,6″ i rozdzielczości HD. Projektanci Toshiby postawili na stonowane, delikatniejsze kształty – wzornictwo powinno sprawdzić się doskonale w małych i średnich biurach oraz w domu. Na plus trzeba Toshibie zapisać długi czas na baterii oraz dobrą kulturę pracy – laptop nie nagrzewa się nadmiernie oraz nie jest hałaśliwy. Najtańsze modele można kupić już w cenie ok. 2 tysięcy złotych i jest to niewygórowana jak na tą klasę sprzętu.

Toshiba Satellite C50

Więcej zdjęć tego modelu można znaleźć tutaj, a w tym sklepie laptopy Toshiba Satellite Pro C50 są już dostępne w ofercie.

Tablety dla najmłodszych

Czy urządzenia mobilne dla dzieci powinny wyglądać inaczej i mieć zasadniczo inne parametry niż te dla dorosłych. Większość z nas powie, że nie. Dzieciaki przecież bez problemu i bez narzekań potrafią korzystać z laptopów dla dorosłych, grać na nich w gry czy bawić się w internecie.

A jednak firma Fuhu postawiła na inne podejście – stworzyła całą markę wokół pomysłu, że urządzenia mobilne dla dzieci, szczególnie tablety i notebooki, powinny być zaprojektowane i wykończone inaczej. Więcej kolorów, dłuższe życie baterii, przytulniejsze materiały, trochę więcej lansu.

Tutaj przeczytacie więcej na blogu Liliputing.